Stagflacja: czym jest i co można z nią zrobić

hiperinflacja, stagflacja
Josef Stredula, przewodniczący związków zawodowych, wyraził swoje obawy, ostrzegając przed stagflacją w związku z polityką Narodowego Banku Czeskiego i cięciami rządowymi. Nie jest on jedyny. Termin z podręczników ekonomii pojawił się ostatnio ponownie w czeskiej i zagranicznej przestrzeni publicznej.

Co to jest stagflacja?

Stagflacja oznacza gospodarkę, która doświadcza jednoczesnego wzrostu inflacji i stagnacji produkcji gospodarczej. Stagflacja została po raz pierwszy odkryta w latach 70. ubiegłego wieku, kiedy wiele rozwiniętych gospodarek doświadczyło gwałtownej inflacji i wysokiego bezrobocia w wyniku szoku naftowego. Od lat 70. rosnący poziom cen w okresach powolnego lub ujemnego wzrostu gospodarczego stał się raczej normą niż sytuacją wyjątkową.

Czy istnieje ryzyko stagflacji w Republice Czeskiej i na Słowacji?

Marketa Sichtarova, szefowa Next Finance, powiedziała o rozwoju sytuacji gospodarczej w Czechach: w krajach takich jak Czechy i Słowacja szybko rośnie ryzyko tzw. stagflacji. Na podstawie wydarzeń z ostatnich kilku dni i godzin możemy to już stwierdzić z dużą dozą pewności.

Dlaczego stagflacja jest takim postrachem?

Stagflacja to stan połączenia inflacji i stagnacji gospodarczej lub nawet możliwego spowolnienia gospodarczego, którego bardzo obawiają się ekonomiści. Obawiają się jej po prostu dlatego, że nie ma na nią prostego lekarstwa. Polityka gospodarcza dysponuje bowiem mniej lub bardziej skutecznymi narzędziami promowania wzrostu gospodarczego przy jednoczesnym zwiększaniu inflacji jako efektu ubocznego (i niepożądanego). Zna też narzędzia pozwalające okiełznać inflację przy jednoczesnym ograniczeniu wzrostu gospodarczego jako skutku ubocznego (i niepożądanego). Nie jest jednak w stanie jednocześnie okiełznać inflacji i zwiększyć wzrostu gospodarczego. Ale właśnie w tym kierunku obecnie zmierzamy.

Czy sytuacja na Ukrainie ma na to wpływ?

Sytuacja na Ukrainie w coraz większym stopniu wywołuje presję inflacyjną: gaz, ropa, energia będą drożeć. Niedobór rudy spowoduje, że droższe będą wyroby metalurgiczne. Niedobór części zamiennych spowoduje, że samochody będą droższe. I tak dalej, i tak dalej. Oprócz tego nowa fala paraliżu handlu zagranicznego osłabia zdolność produkcyjną przedsiębiorstw. W związku z tym znów będzie się produkować mniej. Gospodarka będzie więc rosła wolniej niż oczekiwano. I w ten sposób powstaje przerażająca kombinacja.

Dlaczego teraz ceny rosną jeszcze szybciej?

Wojna szczególnie mocno uderza w rynki towarowe. Cena gazu ziemnego w Europie już przekroczyła historyczne rekordy. Cena ropy Brent, choć wciąż daleka od szczytów, oscyluje wokół 120 USD za baryłkę, co jest ogromną kwotą. Cena złota nie osiągnęła jeszcze rekordowego poziomu, ale systematycznie się do niego zbliża. Cena rudy żelaza jest nie do pogardzenia. Ale uwaga: dla naszych rodaków sytuacja jest jeszcze bardziej pikantna, ponieważ korona znacznie się osłabia. Nie chodzi tu o koronę jako taką, ale o umacnianie się innych walut, które są uważane za bezpieczne. Na przykład dolara. Kapitał odpływa więc od CZK w kierunku tych bezpiecznych przystani.

Co możemy teraz z tym zrobić?

Rozsądnie jest starać się unikać zadłużania się, nie tylko z tytułu kredytów hipotecznych, ale także kredytów konsumpcyjnych. Nie ma sensu kupować tego, na co mnie nie stać, i mieć nadzieję, że nadejdą lepsze czasy. Jeszcze lepiej jest dbać o zdrowie, inwestować w edukację i nie bać się przekwalifikowania. A jeśli chodzi o inwestycje, to należy je dywersyfikować i inwestować w inne aktywa, a nie w obligacje czy akcje - ziemia i metale szlachetne nigdy nie bankrutują. Istnieje również możliwość ulokowania pewnej kwoty w walutach cyfrowych, które nie są zależne od państwa ani instytucji, takich jak banki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czy jesteś nowy w świecie walut cyfrowych?

Umów się na półgodzinną konsultację.

Zaplanuj konsultację